Fechtschule – średniowieczne święto szermierki

Fechtschule – średniowieczne święto szermierki

Grudzień 20, 2017, przez: szampierz

Boże Narodzenie to czas wyczekiwany i uroczysty, którego nastrój promieniuje na cały grudzień i skłania do nadawania zbliżającym nas do Świąt dniom wyjątkowej oprawy. Nie inaczej bywało w dawnych wiekach wśród szermierzy – na terenie średniowiecznego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, gdzie wykształciły się i kwitły sztuki walki, którymi się w Klubie zajmujemy, okolice bożonarodzeniowe często były świadkami tzw. Fechtschule.

Słowo Fechtschule, dosłownie oznaczające „szkołę fechtunku”, mogło odnosić się do budynku, ale często oznaczało również rodzaj zawodów połączonych z pokazem kunsztu szermierczego. Zawodom takim przewodniczył licencjonowany fechtmistrz, a nagrody dla uczestników fundował jakiś możnowładca albo włodarze miasta. Szermierze toczyli pojedynki przy użyciu rozmaitej zabezpieczonej broni i według różnych regulaminów, ale wydaje się, że w późnym średniowieczu najpopularniejszym orężem był długi miecz, podczas gdy regulaminy najczęściej zabraniały zadawania pchnięć oraz stosowania chwytów zapaśniczych, a zwycięstwo w walce zdobywało się zadając krwawiącą ranę w głowę – którą nierzadko malowniczo nazywano „czerwonym kwiatem” (die rote Blume).

Podtrzymując tę tradycję w naszym Klubie już po raz kolejny odbyliśmy Gwiazdkowe Fechtschule. Co prawda walczyliśmy według nieco innych zasad niż nasi przodkowie – nosząc maski i stosując miękką broń – ze względu na spodziewane obiekcje rodziców, których świąteczny nastrój mógłby opuścić, gdyby ujrzeli swoje dzielne pociechy wracające do domu z czołami broczącymi krwią 😉 Niemniej, nawiązując do tradycji w czasie naszego Fechtschule za rozstrzygające uznawaliśmy jedynie trafienia w głowę, a dzięki stosowanym ochraniaczom mogliśmy pokusić się o dopuszczenie pchnięć oraz zapasów.

Bawiliśmy się świetnie, wszyscy szermierze i szermierki spisali się bardzo dobrze, a po zakończeniu zmagań w jawnym głosowaniu wyłonili zwycięzcę, którym okazał się Bruno Biernacki. Gratulacje! 🙂

Na koniec okazało się zaś, że w drużynie zostało jeszcze dość wigoru, żeby stoczyć kilka starć grupowych – to ciekawe urozmaicenie i w wykonaniu tak rozsądnych młodych szermierzy jak nasi rzecz najzupełniej bezpieczna 😉

Kategorie:  Historia, Życie Klubu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.