Nie tylko szablą robił Sarmata

Nie tylko szablą robił Sarmata

Marzec 22, 2018, przez: szampierz

Artykuł pochodzi ze strony grupy Silkfencing i został opublikowany za zgodą autora – Jerzego Miklaszewskiego.

Starzy Poliacy jeśli pieszo z kordem chodzili, tedy za niemi tudzież pacholie abo giermek z mieczem szedł, […]

Ten krótki cytat pochodzący z „Ksiąg Hetmańskich” Stanisława Sarnickiego, książki z lat 80-tych XVI wieku to zaledwie malutka cząstka znacznie większej tradycji powiązanej z Polską.

Jest kilka tradycji związanych ze zjawiskiem noszenia miecza w Polsce.

Pierwszą chronologicznie jest tradycja ensifera oraz gladiifera, prosta instytucja urzędnika noszącego w trakcie uroczystości miecz przed władcą, znana w Polsce już w XI wieku. Jednocześnie tradycja ta uległa rozwojowi, zwłaszcza w okresie XVI i XVII wieku, kiedy to powstały specjalne tytuły urzędnicze, których posiadacze mieli za zadanie nosić za wysokimi oficjelami po lewej stronie miecze, zarówno na okazje jak i bitwy. Doskonałym przykładem może być Kazimierz Pułaski z okresu Konfederacji Barskiej, gdzie jako Marszałek Ziemi Łomżyńskiej ma towarzyszącego mu po lewej, przedstawionego na obrazie Kossaka (pierwszy obraz), miecznika.

Literatura epoki romantyzmu także wspomina o takiej instytucji – pełni ją jeden z bohaterów naszej epopei narodowej, „Pana Tadeusza”, klucznik Gerwazy (drugi obraz).

Równocześnie w XVI wieku Polska szlachta, dumna ze swych rycerskich korzeni, stworzyła pokrewny obyczaj. Wielu polskich szlachciców nosiło ze sobą miecze wielkie (w rękach chłopca lub giermka). Jest to bardzo interesujące, jako że w porównaniu do wcześniej opisanego zwyczaju, szlachcic piękną broń do stroju czy po prostu kord kawaleryjski nosił przy sobie, w rękach giermka natomiast pozostawała broń całkowicie bojowa, służąca w bitwie i pojedynku. (wiele rycin) Wspomniany Sarnicki wspomina, że gdy staniemy naprzeciwko Włocha z lekkim mieczorapierem, nie warto używać na niego szabli, a jedynie wziąć od pachołka miecz, który naturalnie mamy przy sobie. A ukazuje to w taki sposób:

Starzy Poliacy jeśli pieszo z kordem chodzili, tedy za niemi tudzież pacholie Abo giermek mieczem szedł, gdyż miecz już zasię wiele ma nad szpadę, jeno jem nie trzeba sę nazbyt rozigrawać, ani często machać, bo Włoch z przodku jeno podaje lekka sztychy i zmierzanie, a ustępuje się rad, a czycha a pilnuje, patrzy skąd by tego co  mieczem pożyć, a gdy obaczy, że się pachołek  z meczem i umorduje, toż dopiero jako znowu nań trask prask zaskakując bije, jako ten, który który jest poskoczny i liekki. Atoż trzeba siłę na ostatek chować, a raczej punctim, a nie nessim mieczem nadrabiać, bo zamierzający rychliej się dwa razy uwaha, nizeli ten co sztychuje.

Literatura pamiętnikarska okresu podaje nam przykłady takich ludzi. Jan Chryzostom Pasek w swych Pamiętnikach wspomina kasztelana Zakromczyńskiego, Tomasza Olędzkiego, bardzo nietypowego pana, który chodził z giermkiem przy takim wielkim mieczu. Znany z bitności, jak wspomina Pasek:

Był to taki bitny mąż, póko zdrów, że się go wszyscy bali. Trafiło się raz, że chorągiew Karola Potockiego, dobrze okrytą, wybił wstępnym bojem, samodziesięć tylko wyjechawszy i opowiedziawszy ich, że „nie w mojej wsi, żebyście nie mówili, że w kupę ufam, ale w polu was czekać będę”; i tak uczynił. Zjechawszy się, wyzwał porucznika. Odjechawszy od chorągwie, rzekli sobie: „Na szable”. Ujechał go, ciął dwa razy mocno, aż z konia spadł. A wtem skoczyła chorągiew hurmem; wytrzymał im, a potem z ową swoją watahą jak począł ich łamać, nasiekł, nabił, chorągiew wziął i kotły i odesłał to hetmanowi.

Jednocześnie, nosił ten miecz nie od parady, ponieważ często ćwiczył nim on do muzyki, wykonując specyficzne sekwencje ruchów znane potocznie jako flourysh.

Powiedano, że on i w domu, podpiwszy, każe muzyce grać, a z mieczem różne sztuki szermierskie wyrabia, to przystępując, to odstępując, i tak długo, póki się nie zmorduje. Szermierz był doświadczony, tak po nim powiedają.

Literatura romantyczna także dostarcza nam podobnych bohaterów. Longinus  Podbipięta, jako mężczyzna słusznej postury, nosił przy sobie równie słusznych rozmiarów miecz. Znany jest także z wielkiej mocy i umiejętności walki, a miecz ma z dziada, który wojował z Krzyżakami. Musiała to być chyba ostatnia wojna polska-krzyżacka z lat 1511 – 1525, ponieważ tak wielkich mieczy wcześniej nie było. (przedostatnia rycina Kossaka)

Wartym wspomnienia i podkreślenia jest Francesco Alifieri, oraz jego podręcznik do szermierki z 1653. Wspomina on w nim, że jego sztukę władania dwuręcznym mieczem często uprawiają polscy panowie. (ostatnia rycina z tekstem) Nic w tym dziwnego, jako, że był mistrzem padwańskiej szkoły, a Padwa cieszyła się popularnością wśród  Polaków, którzy chętnie studiowali na tamtejszym uniwersytecie, prawdopodobnie też uczęszczając do tamtejszych szkół szermierki.

Na zakończenie należałoby wspomnieć o tym, że najdłuższa tradycja miecza, tradycja szkoły niemieckiej, też miała swoje miejsce w naszym kraju w tych czasach, przy czym jak się okazuje w czasach Sarnickiego Niemcy przyjeżdżali do nas chętnie ucząc swych umiejętności:

Inędy gdy tu więc niemieccy szermierze zachadzali do Polski, tedy nie tylko mieczem, tasakiem, drążkiem, co zowiemy go semihastile obo oszczep, alie teże i spisami uczyli naskakując, nadawając i w zęby drugiemu grotem trafiając.

Miecz stanowił ważną tradycję mocno związaną z naszym krajem, warto ją też dlatego kultywować w jej rozmaitych formach.

Kategorie:  Badania, Historia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *